Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

February 01 2020

9203 c28a
Reposted fromlokrund2015 lokrund2015 viasofias sofias

January 25 2020

9177 68e9 500
Reposted fromzelbekon zelbekon
Sponsored post

January 24 2020

7605 623f 500
Reposted byboozeTankniggertitsdeleteme12tonietak919futureiscomingnesraitambassadorofdumbnajlepszaapieczarkowapwgxanthjulianturnerstrzepy
4687 98b2 500
4714 9793 500
Reposted frombardzosmaczny bardzosmaczny viakelu kelu
6062 5901 500
Reposted fromzelbekon zelbekon viapankamien pankamien
2207 a375
I can't tell whether you're being dumb or just playing dumb, so I'll just swim past this bait
TBH mnie też nie chce się w to brnąć, bo mam lepsze rzeczy do pisania niż ściany tekstu, więc nie będę się za bardzo rozpisywał. Połączę to też z odpowiedzią dla @pffft bo raz, że się pokrywa, dwa, że tym bardziej nie chcę się rozsmarowywać na więcej wątków.

1) Nie, nie. Miałem na myśli nie, że problem leży w innym miejscu niż pozostałe 16h, tylko że to 16h to nie jest 16h. Ale już mniejsza o to.

ad dalej: ale to jest typowo dialektyczny proces. Tu nie chodzi o znalezienie jakiegoś optimum, ale działanie w jakimś kierunku, kroczek po kroczku, sprawdzanie rozwiązań na różnych poziomach i stawianie nowych hipotez względem nowego status quo. W naszym socjoekonomicznym systemie mamy ciągły wzrost produktywności (optymalizacja, automatyzacja, etc). Pozwólmy sobie więc zebrać z tego jakieś żniwa nie tylko w postaci dóbr materialnych, ale w innych sferach. 35godzinny tydzień pracy nas bynajmniej nie zdewastuje. Nie chodzi o to, żeby zburzyć i wybudować od nowa, ale poprawiać stan rzeczy w kierunku, który poprawia byt zwykłych ludzi.

2) Czy tak samo kwestionujesz inne przejawy empatii u ludzi? Wiem, że stawanie w poprzek stratyfikacji społeczeństwa z pozycji klasy średniej wydaje się nienaturalne, ale naprawdę nie jest.

3) Znów - tu nie chodzi o szukanie utopii, bo społeczeństwo jest różne i zmienne, ale bycie tą drużyną po drugiej stronie liny względem tych, którzy utrzymują niskie płace pomimo wzrostu produkcji i inflacji, systematycznie zubażających ludzi już ubogich, wsadzających ich na dodatkowe etaty i wpychających w rujnujące pożyczki. Nie chodzi też o głaskanie po głowie i szeptanie miłych słów.
Paskudne miejsca pracy będą istniały i będą musiały być obsadzone, żeby spełnić wymagania systemu ekonomicznego. Chodzi o to, żeby się starać, żeby były mniej paskudne. Takie rzeczy nie robią się same, a już tym bardziej nie wychodzą ze strony pracodawców. To, że nie żyjemy w warunkach pracowniczych XIX wieku to efekt ciężkiej pracy związków zawodowych, legislacji i aktywizmu.

Rozsiewanie świadomości klasowej to też praxis. Dość łatwe i samo w sobie niewiele zmieniające (ale nie nic), ale zdradzę tajemnicę, że mam pomysł na dwie inicjatywy oparte na samorządności pracowniczej i zamierzam je zrealizować



@pffft

Wyspecjalizowani mogą być fizyczni, a robotnicy mogą być umysłowi. Chodzi mi głównie o prekariat, ludzi szorujących po dnie, na głodowych stawkach, wymienialnych i niepewnych jutra.

Jeśli chodzi o specjalistów w tego typu usługach, imo nie jest tak źle. Głównym problemem są tacy ludzie, którzy żerują na naiwności/niewiedzy klienta i zapewniają sobie ciągłość dochodu w postaci serii usterek do zrobienia. No ale to temat na osobną rozmowę.

Ja nie mówię o przypadkach obrania danej ścieżki kariery z góry. Mówię o ludziach, którzy mają gównianą posadę i doszkalają się, mając już na głowie pracę, dom, itd. Moja narzeczona teraz tak robi, zasuwa do technikum zaocznie przez 3 semestry i nawet w weekendy nie ma jak się wyrobić z wysypianiem.
Własna firma czy jednoosobowa działalność gospodarcza w monopolistycznym kapitalizmie to też temat na osobną rozmowę.


>Powyżej mamy ludzi po filozofii, etyce, „polityce społecznej”, kulturoznawstwie czy teatrologii. Co myśli sobie człowiek, który w XXI wieku opiera swoją stabilność finansową na wyborze „polityki społecznej”?

To też jest dygresja, a ja nie chcę ciągnąć tego wątku za bardzo, ale to ważny temat, więc się do niego odniosę. Nie uważasz, że to jest strasznie smutne? Że tak bardzo musimy mieć na uwadze stabilność finansową, że kultywowanie humanistyki w postaci studiów wyższych jest uznawane za niedorzeczność? Że jeśli nie idziesz w STEM, masz się pogodzić z myślą, że przegrywasz życie? Nie chcę tutaj rzucać rozwiązaniami problemu, bo zaraz utonę w dywagacjach rewolucjonistycznych, ale to jest jedna z rzeczy, z którymi nie chcę się godzić, bo "taka jest kolej rzeczy". Inżynieria, ekonomia, nauka itp. są narzędziami cywilizacyjnymi. Kultura i sztuka są w pewnym sensie punktami docelowymi cywilizacji. Tak bardzo zatracamy się w narzędziach, że zaczynamy cele wyrzucać do śmieci.

W całej tej dyskusji nie chodzi mi o to, żeby odbierać ludziom nagrody za ambicję i ciężką pracę (choć jestem za lekkim temperowaniem akumulacji bogactwa powyżej punktu, w którym funkcja rośnie nieliniowo, a poważnym temperowaniem tam, gdzie zaczyna rosnąć wykładniczo), ale żeby korzystać z dobrodziestw cywilizacji w taki sposób, żeby klasa robotnicza, która nie znika przez lokalne zwiększanie kwalifikacji, tylko co najwyżej się wymienia, nie dostawała tak ostro po dupie od życia.



No i chuj, ściana tekstu wyszła i tak.

January 20 2020

Reposted fromLeguanien Leguanien viatomash tomash
>Co za pierdolenie.
:^)


To nie jest "pozostałe 16h", jak już mówiliśmy wcześniej w tej rozmowie.


>Jak nie podoba się komuś praca w systemie 40h tygodniowo, to nie musi tak pracować, możesz na spokojnie pracować od dzieła do dzieła

No tak by było, gdybyśmy mieli ten rynek pracownika, o którym trąbią libki, a który nie istnieje, bo miejsc pracy dla wyspecjalizowanych pracowników jest bardzo mało, a klasa robotnicza przeważnie dostaje po dupie żałosnymi warunkami pracy i tylko dziękuje, że może robić u jaśniepana za grosze. W jakim odsetku ścieżek kariery masz coś takiego jak freelancing i pracę od dzieła do dzieła?


>Nie no, spoko, brzmi fajnie, godne #deep

Jak masz tak tupać nóżką, to może faktycznie lepiej, że skończyłeś wątek.


>NIE znam ludzi, którzy pracując po 8h 5 dni w tygodniu nie mają czasu na hobby, na przyjaciół, na wyjazdy, czy zajmowanie się domem.

No widzisz, a ja znam całe mnóstwo. I co teraz?

Tu chciałbym zaznaczyć, że akurat ja nie narzekam na swoją sytuację i nie piszę z pozycji własnej dupy, bo akurat miałem tak dobrze poprowadzony early game w życiu, że choć wychowałem się w niezamożnej rodzinie, to mi się poszczęściło i wybrałem taką ścieżkę, że mam niezłą robotę, która mnie nie wykańcza, a nawet daje satysfakcję i da się z niej wyżyć. To jest zajebisty, bardzo rzadki przywilej, z którego zdaję sobie sprawę i nigdy nie upadnę tak nisko, żeby patrzeć z góry na ludzi, którzy mieli w życiu mniej szczęścia niż ja.


>Jak masz chujową, to ją zmień. Jak nie jesteś w stanie zrobić tego teraz, to zapierdalaj aż wbijesz potrzebny skill i doświadczenie, by poprawić swoją sytuację

No okej, ktoś tak zrobi, wymagluje sobie n lat z życiorysu, wypalając się do gołej ziemi, wbije sobie fajne kwalifikacje, którymi wyliże buty krawaciarzowi z HR, dostanie np. jakąś białokołnierzykową robotę i dostąpi klasy średniej i będzie sobie wypełniał życie wydawaniem hajsu na szafy z ikei. Poprawił swoją sytuację, ale jak to wpływa na sytuację ludzi, którzy są wciśnięci w miejsca pracy, z których on się wyrwał? Gdyby każdy tak zwiększał swoje kwalifikacje, to jak by to wpłynęło na rynek pracy? Nijak, bo system gospodarczy, który jest podporządkowany konsumpcji, nie drgnie od takiego zaburzenia, bo ważniejsze jest utrzymanie produkcji i usług. Nie powstanie więcej wyspecjalizowanych, "dobrych" miejsc pracy, tylko więcej ludzi odbije się od drzwi. Ten mechanizm przecież widać na co dzień. Kwalifikacje przeciętnego człowieka wzrastają, sytuacja rynkowa się nie zmienia. Tylko trudniej dostać się na swoje wymarzone stanowisko i tylko coraz więcej czasu spędza się na nieodpłatnym harowaniu na stażach i uczeniu się pierdół. "Zmień pracę" brzmi fajnie, ale mało kto, może poza bańką IT, może sobie na to pozwolić.


To co ty nazywasz jojczeniem, ja nazywam najbardziej podstawową świadomością klasową. Po to mamy cywilizację, żeby się nawzajem wspierać i poprawiać warunki bytowe, a nie żeby coraz bardziej odbierać smak życia przeciętnym ludziom, którzy nie potrafią wybić się ponad średnią wymagań, która ciągle wzrasta. Tu nie chodzi o "prowadzenie za rączkę", jak to protekcjonalnie ujmujesz, ale o to, że większość ludzi jest przemęczona, niepewna jutra i pozbawiona chęci do życia.


System nigdy niczego magicznie nie rozwiąże. Ale możliwe są systemy, w których ludzie żyją a nie wegetują. A aktualny system świetnie radzi sobie z zamienianiem ludzi w bezwolne skorupy, które z pocałowaniem ręki biorą rzeczywistość, w której tylko pracują i czasem udaje im się wyspać.


No cóż, jeśli godnością jest akceptowanie z uśmiechem pogłębiającej się cyberpunkowej dystopii i milczenie przy jawnych, bezczelnych niesprawieliwościach, to chyba faktycznie w dupie mam taką godność.
Reposted byKropledonosanoniewiem
2238 639f 500
Reposted frompapaj papaj vianiggertits niggertits

January 18 2020

7966 d10a 500
Reposted frompapaj papaj vianiggertits niggertits
9234 6af6 500
Reposted fromlordsoth lordsoth vianiggertits niggertits
9660 46ff 500
Reposted fromdivi divi viapanpancerny panpancerny

January 17 2020

Nie, post mówi o 40godzinnym tygodniu pracy ogólnie. Odpowiedź drugiej osoby w tym screencapie nawiązuje do powojennego modelu życia, gdzie mąż pracował, a żona siedziała w domu i zajmowała się praktycznie wszystkim poza pracą.
To, że XIXwieczni niewolnicy fabryczni rzeczywiście mieli mniej wolnego czasu, nie oznacza, że teraz jest najlepiej w historii. Nawet średniowieczni chłopi pracowali znacznie mniej niż dzisiejsi pracownicy. Mógłbym zagłębić się w zazębioną z tym dygresję na temat tego, jak progresywnie wykańczająca psychicznie i alienująca jest praca w późnym kapitalizmie i jak przeciętny szary człowiek musi coraz bardziej przekraczać swoje bariery, żeby nie stracić i tak już niepewnego gruntu pod nogami, ale to trochę nie na temat, bo mówimy w zasadzie o czasie wolnym.

Sam fakt, że w ogóle używasz takich sformułowań jak "roszczeniowe duże dziecko", pokazuje, jak głęboko siedzisz w bagnie neoliberalnej narracji. Cały ten model myślenia, opierający się na perfekcyjnym organizowaniu czasu i sprowadzaniu się do samoprojektującej się maszyny, która albo tylko zapierdala i śpi albo nie zasługuje na godne życie, to nic więcej tylko perfidna zagrywka panującej ekonomii, której model mamy pchany do gardeł od najmłodszych lat. Akceptowanie i internalizowanie gównianego, antyludzkiego systemu to nie dorosłość, tylko tchórzostwo.

Widzisz, kiedy ja mówię o pokorze, to nie chodzi mi o zwieszanie głowy i przepraszanie za swoją opinię, tylko o dopuszczanie do siebie myśli, że nie masz monopolu na prawdę uniwersalną. Powtarzam, gratuluję, że potrafisz odnaleźć radość z życia w systemie, który odbiera nam ludzką godność i sprowadza nas do roli maszyn produkcyjnych ku chwale rosnącej konsumpcji, ale nie każdy tak potrafi. Dla mnie i dla całej masy innych ludzi takie życie to nie życie.
Reposted bypanpancernyKropledonosanoniewiemciarkamirandoPorannynarkomankavigilGunToRundancingwithaghostzupamarzenstrzepyLuukkachryste

January 16 2020

Na ilu poziomach kapitalistycznej propagandy jesteś, że uważasz, że 1h wolnego czasu dziennie na życie to coś akceptowalnego, a spędzanie tego wolnego czasu sprowadzasz praktycznie wyłącznie do konsumpcji?
Poza tym, wielu ludzi na dojazdach do pracy spędza więcej czasu, do tego robi się zakupy i załatwia różne sprawy, mnóstwo ludzi zajmuje się w międzyczasie dziećmi, a niektórzy przynajmniej próbują mieć jakieś hobby, albo mieć czas, żeby spotkać się z przyjaciółmi i rodziną w ciągu tygodnia. Do tego dochodzą pomniejsze rzeczy, jak ogarnięcie się rano i po powrocie do domu i sprawy domowe niebędące gotowaniem.
W większości przypadków nichuja to nie wystarcza na zapewnienie sobie 8h snu, a później w weekend jest się jebanym zombiakiem.
Dodatkowo brak czasu wolnego i możliwości wyrwania się z cyklu pracy i konsumpcji wbija coraz więcej ludzi w depresję, która odbiera siły na radzenie sobie z taką codziennością i pętla robi się coraz ciaśniejsza.

Fajnie, że ty czujesz się dobrze w tych realiach, ale miej trochę pokory, żeby nie mierzyć wszystkich swoją miarą i z zadowoleniem z siebie patrzeć na nich z góry, bo sobie nie radzą.
Reposted bypanpancernyxempxmangoekeluv3bsononiewiemKropledonosa
nah dude fuck travelling
Reposted bypanpancernywybuchmuzguregcord
Reposted fromzelbekon zelbekon
3170 8b89 500
Reposted fromzelbekon zelbekon

January 15 2020

2403 7f38 500
Reposted frompapaj papaj vianiggertits niggertits
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.
(PRO)
No Soup for you

Don't be the product, buy the product!

close
YES, I want to SOUP ●UP for ...